SPONTANEOUS MUSIC TRIBUNE

This fantastic Polish webzine, led by Andrzej Nowak, just reviewed our 3 new releases. The albums are still available from our store and bandcamp.

Ostatni z dzisiejszych duetów, być może najbardziej tajemniczy: Anton Mobin określający swoje dźwiękowe ekspozycje jako prepared chamber (domniemujemy, iż wydobywa dźwięki ze wszystkiego, co znajduje się w danym pomieszczeniu) oraz Martina Verhoeven korzystająca z fortepianu, który na ogół preparuje. Ich opowieść jest bardzo długa (dwie improwizacje, 76 minut i 47 sekund), chwilami bardzo dotkliwa fonicznie, ale nieustannie intrygująca (większość odsłuchu spędzamy z pytaniem na ustach: cóż to za dźwięki ?!?). Zapraszamy do pieczary akustycznych zagadek, nagranych w … studiu Sunny Side w brukselskim Anderlechcie, w lutym 2020 roku.

Spektakl zaczyna się prawdziwą burzą z piorunami! Małe akustyczne katastrofy, całe morze fake sounds, okalające dźwięki preparowanego piana, ocean czegoś, co moglibyśmy określić mianem prepared acoustic reality! Fonia zdaje się tu być niemal przesterowana – burczy, brzęczy, charczy, szumi, szoruje, jęczy, oddycha niczym żywa materia, czasami smakuje wręcz elektroakustycznie. Ale już po chwili przestajemy zadawać sobie pytania o źródła pochodzenia danych dźwięków, dajemy się bowiem ponieść ekspresji tej małej wojny światów. Kostropate kształty, filigranowe eksplozje, suprice by suprice. Aura dewastujących nasze uszy fonii sprawia, iż pierwszy, czysty dźwięk z klawiatury fortepianu zdaje się brzmieć niczym intruz! Taki oto akustyczny horror trwa pełne dwadzieścia minut. Po upływie tego czasu łagodne dźwięki fortepianowych strun przenoszą nas w inny wymiar czasoprzestrzeni. Narracja oddycha mrokiem i pajęczynami! Definitywna obniżka poziomu hałasu zaczyna sprawiać, iż improwizacja nie dość, że staje się bardziej przyswajalna, to zaczyna intrygować niemal podwójnie. Coraz więcej brzmienia klawiszy, coraz więcej niuansów i dźwiękowych subtelności. Pod koniec 40-minutowego seta dominuje preparowane piano, które zdobione jest nieco bardziej hałaśliwymi ornamentami z drugiego ośrodka dowodzenia. Improwizacja śpiewa piskliwym głosem, doposażona frazami sugerującymi jakiś głęboko skrywany rytm.

Druga opowieść jest nieco krótsza, ale zdaje się kontynuować te wątki pierwszej części, które podobały nam się najbardziej. Mroczne piano zarówno z klawiatury, jak i bezpośrednio ze strun, post-basowe i post-perkusyjne frazy prepared chamber. Narracja znów nabiera pewnej rytmiki, pokręconej, niemal psychodelicznej, chwilami całkiem żwawej. Po niej następuje długa, efektowna ekspozycja solowa pianistki (jeśli czymś wzbogacona, to zawodzi ucho recenzenta). W połowie seta improwizacja znajduje ciszę i znów robi się nad wyraz smakowicie. Muzycy stawiają na drobne frazy, preparują z precyzją chirurgicznego skalpela, czyniąc ów fragment bodaj najciekawszym na całej płycie. Pod koniec pojawia się kilka bardziej hałaśliwych akcentów, ale chyba jedynie w ramach skromnej repryzy tego, co działo się na początku nagrania. Piano Martiny stawia piękne stemple czarnymi klawiszami, niemal podśpiewuje. Akcesoria Antona rzężą niczym zepsute urządzenie elektryczne.

Na najlepszy z możliwych początków duet w składzie: John Edwards na kontrabasie i Dirk Serries na gitarze akustycznej. Dźwięki zarejestrowane 8 lutego 2020 roku w Londynie (Dave Hunt Studio) *).  Dwie rozbudowane, dalece swobodne improwizacje trwają tu łącznie 44 minuty i 56 sekund.

Muzycy zaczynają spektakl delikatnym wybudzaniem strun swoich instrumentów ze stanu uśpienia. Już tu jednak, na etapie dalece wstępnym, każda akcja może liczyć na bystrą reakcję. Dźwięki szukają się wzajemnie, łączą w małe plejady, syczą jak koty, rżą jak dziki w mrocznej gęstwinie lasu. Opowieść potrafi tu powstać z kolan w ułamku sekundy, ale równie szybko wpaść w ramiona ciszy. Już po 6 minucie słyszymy pierwsze głębokie oddechy akustycznego mroku, stymulowane frazowaniem smyczka na kontrabasie. Po chwili ze smyczków korzystają już obaj muzycy i wdają się w post-barokowe lamentowania. Niespodziewanie łapią ekspresję i już w trybie pizzicato & riffs udają się na niewielkie wzniesienie. Po 13 minucie znów stygną i oddają się leniwym zajęciom – preparują dźwięki i ślą sobie wzajemnie barokowe ukłony. Pod koniec pierwszego seta dopada ich kolejna porcja mocy – smyczki, riffy, bystre akordy idą w tango, czyniąc finał wyjątkowo urokliwym.

Drugi set długimi minutami zdaje się stawiać na bardziej refleksyjne emocje. Dużo gry ciszą, wystudzone, post-rockowe grepsy, tudzież leniwe smyczki. Te ostatnie potrzebują ledwie ułamka sekundy by skoczyć na głęboką wodę. Po kilku pętlach powracają jednak w odmęty ciszy i brzmią niczym akustyczny ambient! Jak to często bywa w swobodnej improwizacji, po interwale spokoju następuje prawdziwy wybuch emocji. Tym razem płyną one wprost z repetycji kontrabasu i echa rockowych skojarzeń gitary. Drugi set ma swój kardynalny stopping w okolicach 15 minuty, po którym artyści szukają nowego wątku, toną w mroku, ale widzą światełko na końcu tunelu. Smoliste kłęby gitary i akrobatyczne pizzi & arco kontrabasu tworzą tu pewien dramaturgiczny suspens. Muzycy zdają się ugniatać ciszę, polerować struny wilgotnymi smyczkami. Finałowa prosta, to kolektywny śpiew strun, boleśnie piękny, świetnie reasumujący to wyjątkowe nagranie.

Kolejny nowofalowy duet powstał w lutym ubiegłego roku, znów po tamtej stronie Kanału, w miejscu zwanym Peckham Road Studios. Dwóch Brytyjczyków zwarło szeregi w dalece kameralnej improwizacji: Tom Jackson na klarnecie oraz Colin Webster na saksofonie altowym i barytonowym. Dodajmy, iż dla tego drugiego, to być może the most chamber event in his life! Sześć improwizacji rozciąga się w czasie niemal po widnokrąg, trwa bowiem 70 minut bez kwadransa sekund.

Pierwszą dętą dyskusję klarnet rozpoczyna w towarzystwie altu. Podobnie rzecz będzie się miała w pozostałych nieparzystych utworach. Z kolei w parzystych dudnił będzie saksofon barytonowy. Początek jest mroczny, niemal dronowy. Kameralna trwoga pospołu z kameralną zadumą realizują się tu zarówno w formie bystrych short-cuts, jak i rozciągniętych w czasie, chwilami wręcz klasycyzujących fraz. Muzycy sprawiają wrażenie, iż lepiej czują się w mglistych, zacienionych miejscach, ale i w post-swingowych przebieżkach nie dostrzegają nic zdrożnego. W drugiej, barytonowej części narracja nie przestaje być kameralna, ale oba instrumenty starają się tu pokazywać całe spektrum swoich możliwości brzmieniowych, zatem emocji i bardziej gęstych, głośnych dźwięków także tu nie brakuje. Początek kolejnej improwizacji wydaje się być wyjątkowo urokliwy. Alt i klarnet dyskutują drobnymi frazami w estetyce call & responce. Szukają zadziornych fraz, efektownie parskają i szczerzą zęby w zawadiackim uśmiechu. Przez moment kameralny posmak zdaje się tu ginąć w niemal free jazzowym ogniu.

Czwarta opowieść, zatem znów baryton, to kameralna, ale taneczna przygrywka. Także gra na małe pola – efektowne zaśpiewy klarnetu, kontrapunktowane czerstwym oddechem saksofonowych dysz. Wreszcie bystra faza preparacji – baryton chce charczeć, klarnet temperuje go jednak po swojemu. W piątej części dominuje nerwowa … melancholia. Szczypta melodii, garść dynamiki i próby poderwania się do bardziej wysokich lotów. Efektowne, taneczne podrygi i afektowane westchnienia, a na koniec odrobina imitacji. Finał tej przepięknej, choć odrobinę zbyt długiej płyty, pławi się w kameralnym samouspokojeniu. Baryton, co prawda jątrzy na każdym zakręcie, szuka dynamiki, preparuje, pracuje gołymi dyszami, ale klarnet zdaje się trzymać rękę na pulsie narracji, prowadząc oba instrumenty w piękną, znów dość nerwową fazę leniwych preparacji. Końcówka urokliwie ginie w poświacie zmysłowego dark chamber. 

BANDCAMP FRIDAY

Bandcamp remains a great supporter of the independent arts as their BANDCAMP FRIDAYS return. They are waiving their revenue shares so that every penny goes directly to the musicians themselves. So to celebrate that as a token of appreciation for the years of your support, we’re offering you a 20% on individual digital or physical releases and a stunning 85% discount on the full digital A NEW WAVE OF JAZZ catalog.
Discount code : bandcampfridayfebruary22 – valid till tomorrow.
newwaveofjazz.bandcamp.com

Thank you for your support !!

FINCH

Here’s a freshly published review of DANIEL THOMPSON’s 2019 album ‘FINCH’ on the Dutch Moors webzine. The album is still available from our store or bandcamp.

“Gitarist Daniel Thompson heeft sinds kort zijn eigen platenlabel Empty Birdcage Records, maar hij heeft eerder onder meer voor het Vlaamse label New Wave of Jazz van gitarist Dirk Serries al opnames gemaakt die ik zojuist ontdekte en die de moeite waard zijn om nog even in de lucht te steken – je kunt niet genoeg geïmproviseerde muziek vastleggen, vind ik, want heel vaak blijkt dat je bij nadere beluistering dan verrassende ontdekkingen doet. Finch is een solo-album – je hoort Thompson drie kwartier lang in vier improvisaties – in de eerste begint hij buitengewoon ingetogen en stil, maar later gaat hij zijn instrument behandelen op een manier zoals we dat niet vaak horen bij gitaristen – het wrijven over de snaren bijvoorbeeld wordt meestal als storend bijgeluid ervaren, maar Thompson gebruikt het hier nadrukkelijk in een van zijn improvisaties. In een solo-improvisatie kun je achter niemand verbergen, maar je kunt ook volledig voluit gaan – Thompson doet dat ook, vanaf de minimale start, met weinig noten en veel stilte tot de bijna chaotische stukken die onvoorspelbaar alle kanten op gaan, waardoor je als luisteraar steeds op scherp gezet wordt. Daar hou ik wel van. Unieke muziek dit, die steeds beter wordt naarmate je het album vaker draait.” Moors Magazine – The Netherlands

GEORGE HADOW & DIRK SERRIES

This evening GEORGE HADOW (drums) and DIRK SERRIES (guitar), both label affiliates, are kicking off their series of 4 concerts to promote their CHAPEL album on Creative Sources. The kick-off is at this lovely new venue KLANKHAVEN in Antwerpen (Belgium). See you down the road.

NEXT UP

A NEW WAVE OF JAZZ’s affiliates COLIN WEBSTER (sax), DIRK SERRIES (guitar), ANDREW LISLE (percussion) and JOHN EDWARDS (double bass) recorded a fantastic album for RAW TONK RECORDS. The LP was released last year and finally on January 30rd, they are playing live for the first time.

Tickets are available here.

FREE JAZZ WITH FRED

On January 17th the outstanding FREE JAZZ WITH FRED radioshow on KAOS.FM (Olympia, WA.), as a great supporter of our label, played again tracks from two albums on A New Wave Of Jazz : TOM JACKSON & COLIN WEBSTER – The Other Lies and COLIN WEBSTER & ANDREW LISLE – New Invention. You can still enjoy the radioshow (I believe for a week or so before a new episode is put online) here. Thank you, Fred !

3 NEW REVIEWS

Just arrived are three new reviews. Italy’s ONDAROCK reviewed JOHN EDWARDS & DIRK SERRIES’ Melancholia CD, just out on our label, and Belgian/Dutch GONZO CIRCUS magazine wrote about 2020’s COLIN WEBSTER & ANDREW LISLE’ New Invention and RUSSELL/KEUNE/VANDERSTRAETEN’s On Sunday. R.I.P. the great JOHN RUSSELL !

Both albums are still available through our webshop or bandcamp.

“Cominciamo da John Edwards. Ne trovate tracce anche su Ondarock, grazie agli impagabili Palozzo e Meda. E se volete andare su Wikipedia, scoprirete l’intera carriera del bassista inglese, un peso massimo della scena free jazz che ha suonato con Louis Moholo, Eddie Prevost, Lol Coxhill, Phil Minton, Evan Parker, Elton Dean, Sunny Murray, John Butchere un mare di altri musicisti leggendari.In confronto la carriera del nostro amato Dirk Serries (chi scrive è cresciuto con i dischi di VidnaObmana) sembra quasi scomparire, dato che è da relativamente pochi anni che il musicista belga si è introdotto nella scena free-jazz europea.
Lo raccontavamo pochi mesi fa: dopo aver navigato i mari oscuri della scena post-industriale e quelli malinconici della dark-ambient, Serries ha preso ad improvvisare con la chitarra elettrica (Fear Falls Burning) prima di scoprire il meraviglioso mondo della fire music e delle chitarre acustiche, decidendo di pubblicare la nuova musica con il suo nome di battesimo.
“Melancholia” è già la quarantasettesima pubblicazione della New Wave Of Jazz, l’etichetta fondata dallo stesso Dirk Serries nel 2017, appena cinque anni fa. Un catalogo sterminato che non smette di stupire con la qualità delle sue pubblicazioni. “The aim of art is to represent not the outward appearance of things, but their inward significance”, è il motto dell’etichetta belga.
“Melancholia” colpisce già dal titolo. Come sposare il fuoco dell’improvvisazione più libera con la sensazione di perdita e smarrimento dello spleen più romantico? Ci riescono egregiamente John Edwards e Dirk Serries lungo l’evolversi di due improvvisazioni che trascinano l’ascoltatore in un turbine di stravolgimenti senza fine. Il contrabbasso all’inizio della prima improvvisazione in scaletta sembra voler fare il verso alla nervosa chitarra di Serries: ma il gioco dura solo qualche minuto prima che i ruoli comincino a sdoppiarsi e finalmente trovare i due musicisti completamente coordinati nel creare atmosfere in continua mutazione. Un dialogo che non trova sosta lungo i 21 minuti del brano.
C’è una gran fisicità nel modo in cui i due musicisti percuotono le corde dei propri strumenti ma anche un incredibile orecchio rivolto verso l’altro. E la seconda improvvisazione in scaletta è ancora più a fuoco. Sicuramente fire music, ma anche blues, jazz e deep listening music: una cosmologia che prende forma ogni volta la si ascolta. Silenzi che pesano più di mille note. Da ascoltare e riascoltare.” Ondarock – Italy

“Op ‘New Invention’ tonen rietblazer Colin Webster en drummer Andrew Lisle zich gepokt en gemazeld: de twee hebben er al behoorlijk wat platenwerk en kilometers opzitten (onder andere in Kodian Trio met Serries) en dat is onmiskenbaar te horen aan hun samenspel. Dat is behoorlijk energetisch, maar het duo trekt haast nooit de alles-moet-kapot-kaart. Webster blaast frenetiek en wild op zijn altsax, maar blijft altijd lucide en inventief en Lisle is daar de perfecte ritmische tegenknie voor. Het samenspel is dusdanig strak, dat het duo wel een centrale zenuwbaan lijkt te delen.” Gonzo Circus – Belgium/The Netherlands

“Uit een heel ander vaatje (en een iets oudere generatie): ‘On Sunday’, een opname uit 2010 vanop het podium van de Brusselse Archiduc, waarop het Duits-Britse sax-gitaarduo Stefan Keune en John Russell aan de slag gaat met de Belgische percussionist Kris Vanderstraeten. De freejazz die op ‘On Sunday’ beleden wordt, zit verder van de roots dan het werk van Webster en Lisle –Keune blaast niet de vingervlugge lijnen van Webster, maar korte stoten geluid, reutels vaak. John Russell is dan weer een abstracte akoestische gitarist uit de school van Derek Bailey (we gokken dat Russell minstens een béétje invloed is geweest in Dirk Serries’ post-ambient spel) die alle geluid bruikbaar acht, maar niet snel op een zuiver getokkeld B7add13 akkoord zal betrapt worden. Het klinkt hermetischer, maar minstens even amusant. Wie Kris Vanderstraeten ooit aan het werk zag met zijn speelgoeddrumkit weet: speelplezier is de sleutel waarmee je naar dit soort experiment moet luisteren.” Gonzo Circus – Belgium/Netherlands

THE OTHER LIES

Here’s a nice short review of TOM JACKSON & COLIN WEBSTER’s THE OTHER LIES album, just released, on Warmth Highest. Available here and here.

“The Other Lies is a collection of six improvised duets performed by Tom Jackson on clarinet Colin Webster on alto and baritone saxophones.Tom Jackson is very accomplished in the fields of contemporary classical music and free improvisation. He also holds a Ph.D from Canterbury Christ Church University. Colin Webster is a musician whose works I’ve reviewed here before. When one of his releases comes up on my Bandcamp feed I always take notice. He’s a prolific and under appreciated figure in the free jazz scene. I consider him a leader in the genre. The Other Lies is a very austere collection in terms of sound and song titles. One cannot help but think of Anthony Braxton. The relationship between Jackson and Webster is fantastic. The vibe is very natural and conversational. It feels like Webster probably sets the tone and Jackson is extraordinarily astute in return. However, that’s just a guess on the process from my part. Obviously, I can’t say for certain. What I can say is that these are great improvisations from two fantastic musicians.”

AMBIENT LANDSCAPE FEATURETTE

Here’s a lovely featurette on Gene Bulmer’s excellent AMBIENT LANDSCAPE mixcloud series.

01 Alan Wilkinson & Dirk Serries – Pull the Other One
02 Anton Mobin & Martina Verhoeven – Mound
03 John Edwards & Dirk Serries – Melancholia, ii
04 Tom Jackson & Colin Webster – The Other Lies, vi

u n f o c u s e d [j o l t!] | Avant-Garde/Ether-Jaz/Jazz | 72:29

This is a “bonus” u n f o c u s e d edition — being that I received the material on Wednesday and its release date is tomorrow. My long-distance (Belgium) friend & ether-jazz associate, Dirk Serries, sent a brand new batch of experimental Jazz excursions & I wanted to craft a quick preview of work from A New Wave of Jazz.

And so we present another collective featuring more cacophonous, avant-garde (yet melodious) din (from new releases on 1/15/22).

3 NEW ALBUMS NOW OUT

Welcome to these 3 new fine releases on A NEW WAVE OF JAZZ. Officially out today and they have been slowly but steady gaining praise for what they stand for. Today is also the last day of your chance to order them all 3 as a bundle for only 30 EUR (incl. worldwide shipping – knowing how expensive these days stamps are – this is a bargain). Get your set of 3 here and here.